Życie w czasach zarazy

11:21, środa, 22 Kwiecień 2020


Czy cała ta seria zmian bardzo nam przeszkodziła w codzienności? A Wam?
My zaczęliśmy żyć trochę inaczej. Po pierwsze – zjechały do nas wszystkie nasze dzieci (3 córki + 1 narzeczony) i mamy pełną chatę! To duża zmiana, bo ostatnio byliśmy już tylko we dwoje, co też miało, nie ukrywam, swój urok. Stan „pełnej chaty” tworzy wakacyjno-świąteczną atmosferę, mimo że wszyscy pracują lub uczą się zdalnie.
Nasz za duży na dwuosobową codzienność dom teraz spełnia się w swojej roli.
Szczególnie, że niedługo przed TYM wszystkim zrobiliśmy bibliotekę na poddaszu. Regał wymyśliłam w ramach jakieś swojej bezsennej nocy. Waldek zrobił go sam, wykorzystując resztki drewna z konstrukcji tarasu. Tym samym wydarzyły się dwie dobre rzeczy. 1. Nie zmarnowały się drewniane słupki. 2. Waldek ujawnił swój stolarski talent (na swoją zgubę zapewne, bo wymyślę mu jeszcze więcej prac). No i 3 rzecz. Wykopaliśmy z zakamarków domu rozmaite poupychane książki i stworzyliśmy miejsce na nowe!
A że mamy teraz więcej czasu na celebrowanie życia, więc biblioteka idealnie się sprawdza.

Uczymy się nowych rzeczy.  Na przykład strzyżenia naszego psa. Mola wymaga wizyt u groomera 3-4 razy w roku. Tym razem okazało się to niemożliwe. A piesek wyglądał już jak „potwór z bagien” jak czule nazywa go wtedy moja córka. Więc wzięła sprawy w swoje ręce i efekt jest całkiem niezły, mimo że pierwszy raz to robiła! Prawie tak pięknie, jak od pana Jacka – naszego psiego fryzjera!

collage
Bardziej się wysypiam. Nie wyleguję się jakoś nadmiernie, zawsze jest mi szkoda na to czasu, ale nie muszę zrywać się na baczność na dźwięk budzika 0 5:50.
Przeglądałam ostatnio jakieś stare fotografie, i znalazłam taka, na której moja obecnie prawie 20 letnia córka ma jakieś 6 miesięcy i leży na kwiecistej pościeli. Tej samej, co powyżej na zdjęciu. Pochwała wyrobów Ikea?

Mieliśmy w czerwcu jechać do Paryża i Bretanii. Ale nic z tego. Inaczej więc teraz podchodzę do moich nowych książek od wydawnictwa Rebis. Miały być przewodnikami naszej podróży.
„Paryski szyk jeszcze raz” to poszerzona wersja poprzedniej książki. Tak liczyłam na zobaczenie na żywo podawanych w niej adresów sklepików!
„Nasz zakochany przewodnik po Francji …”napisany przez Tomasza Orłowskiego, wieloletniego ambasadora Polski we Francji i Monako czeka jeszcze na moją lekturę. Już przestałam ocierać łzy, że tam nie pojadę (na razie …). Bardzo jestem ciekawa tej książki  i podzielę się z Wami wrażeniami z niej, jak tylko przeczytam, a treści tam więcej niż obrazków!
collage2Okazało się, że jednak nosimy. Maseczki mają nas maskować w miejscach publicznych. To faktycznie zniechęcające do wychodzenia. Nie wiem, jak Wy, ale ja się lekko podduszam w masce.
Jakby nie patrzeć – ust teraz nie warto malować, bardziej oczy. Są też inne zalety masek – można komuś na przykład całkiem publicznie pokazać język…
Ten zabawny komplet maseczka+żakiet powstał zupełnie przypadkiem. Wpadłam do Dziewczyn Krawcowych (TU polecałam ich maseczki na fb) po maski dla całej rodziny, patrzę a wśród innych wzorów i kolorów leży ta kwiatowa. Kiedyś Dziewczyny szyły mi kwiatowy komplet (do żakietu mam jeszcze spodnie, w takim starym poście TU możecie to zobaczyć, a jak moja izolacja od Sary potrwa dłużej, to będę miała znowu takie włosy jak wtedy w 2014 roku) i tak oto z resztek powstała maseczka idealna dla mnie.

DSC_3813

zdjęcia – Waldek i ja