Niespodziewanie dla nas znaleźliśmy się w Toledo. Nieplanowane zwiedzanie załatwił nam nasz samochód psując się na środku autostrady. I tak oto on spędził noc w serwisie, a my w hotelu obok muzeum El Greco.
Piękne Toledo przyjęło nas gorąco. 42 stopnie. Zajrzyjcie tam kiedyś przy okazji, ale może we wrześniu. Podobno wtedy jest super. Tak mówił taksówkarz odwożący nas do serwisu. Opowiadał też, że za to zimą bywa nawet minus 10 stopni. Więc zimy też nie polecam.
Polecam za to Hiszpanię wszystkim bezglutenowcom. Piwo bez glutenu występuje w każdym najzwyklejszym barze. Pieczywo bezglutenowe mają hotele i restauracje. Mąką nie podsypuje się tu potraw. Na całkiem zwykłych półkach w supermarkecie leżą liczne towary oznaczone przekreślonym kłosem. Karta w restauracji przeważnie zawiera oznaczenia alergenów, a jeśli nie – kelnerzy przynoszą specjalną kartę z informacjami. Nie ma więc tematu głupkowatego przesłuchiwania kelnera, które zawsze mnie z jednej strony krępuje, a z drugiej irytuje w polskich knajpkach.
A poza tym – wino zawsze jest bezglutenowe 🙂
kombinezon – mały butik w Velez Malaga
buty – ZARA
zdjęcia – Waldek Piotrowski














