Nasza Hiszpania. Perfekcyjny slow life. W Benamocarra, gdzie mieszkamy, brak turystów. Podobno są tu Anglicy, ale nikt ich tak naprawdę nie widział. Siedzą zamknięci w swoich domach. Nie spotykamy ich w barze tapas, nie oglądają sportowych kanałów w przeraźliwie klimatyzowanym i stylizowanym na „miejski” barze z dwoma telewizorami. Na każdym inna dyscyplina, a wszystkiemu towarzyszy hiszpańska muzyka. Bo kto by słuchał komentatorów. Bo oni – Anglicy- nie mówią po hiszpańsku. A oni – Hiszpanie – nie chcą po angielsku. Więc lubią nasze towarzystwo, kiedy łamaną hiszpańszczyzną prosimy o zmianę kanału telewizyjnego bo gdzieś tam grają Nasi.
Lubimy naszą plażę oddaloną 10 km od domu. Otaczające ją knajpki z przepysznym jedzeniem i rybami, o których nigdy mi się śniło. I to, że obok nas jedzą sami Hiszpanie.
I że, gdy przychodzimy po raz drugi, kelner pamięta, że nie jem glutenu :). I że Lewandowski …
To nasza Hiszpania w wersji slow.
Gdyby ktoś bardzo chciał fast – mogę podać adres. To tylko kolejne 15 km dalej. I siedzą tam wszyscy Anglicy 🙂
pareo – H&M, koszula – F&F
zegarek, bransoletka – Daniel Wellington
zdjęcia – Waldek Piotrowski













