After summer or before autum

18:32, wtorek, 3 września 2013

Po wakacjach, przed jesienią.
Wróciłam obkupiona w nowe ciuchy (ach, jak ja lubię te zagraniczne outlety …) i obładowana nowymi gazetami. To moje ulubione wakacyjne hobby!
W tym roku na mojej trasie znalazł się outlet w Palmanova we Włoszech i wielki Parndorf koło Wiednia. A skoro Wiedeń, to nie obyło się bez wizyty w tamtejszym PRIMARKu (centrum handlowe G3).

Pierwszy na trasie był outlet w Palmanovie.

Oszałamiającą sukienkę („Kup sobie koniecznie, wyglądasz jak syrenka Barbie” – skomentował mój Mąż) i niemniej skomplikowaną spódnicę od Frankie Morello  pokażę w odpowiednim czasie, bo oba ciuchy są niezwykle niefotogeniczne bez zawartości (czyli beze mnie w środku :).

Energetyczne spodnie Stefanel …

  … i torebka z następnego zakupowego przystanku, czyli …

… Parndorf. Wizyta tam jest prawdziwy wyzwaniem na drodze zakupoholiczki. Wejść i nie wydać swoich rocznych dochodów …


Obok wielu bardzo markowych – butik Michaela Korsa, z którego nie mogłam wyjść z pustymi rękami.

Urocza futrzasta kurteczka (z mojego ulubionego sklepu Jones), dzięki której oczekiwanie na jesień nie jest nieprzyjemne …

I wszystko to pokażę Wam dopiero NA SOBIE JUŻ NIEDŁUGO i obnaszać będę po blogu i w życiu intensywnie i z przyjemnością.

13 thoughts on “After summer or before autum

  1. No i to sie nazywa „poszalec na zakupach”;)))
    Ja tez uwielbiam outlety i odwiedzam je czasami (polecam B5 kolo Berlina i Metzingen k. Stuttgartu) ze skutkiem oplakanym dla portfela;))))
    Czekam oczywiascie na blogowe premiery Twoich zakupow!
    Pozdrawiam Malgosiu. Anka

  2. Co za piękny widok z powietrza.Pomysł zbudowania wokół ruin wydaje perfect.
    Idź do centrum handlowego, jest papierkiem lakmusowym i wszelkie uan pokusa.
    Co stanowi sklepu wygląda świetnie, więc możemy zobaczyć, jak są dobrze.
    Pozdrawiam

  3. Ooo w takich sklepach to można się ,, szyciowo” zainspirować! Niestety sklepów nie odwiedzę ale będę Ciebie podglądać 😀 Czekam na nowości !!!
    P.S.Plusik dla męża za taki komplement!!!

  4. Och, gazetki:). To jest namiętność!
    Już się cieszę na następne prezentacje, zwłaszcza na suknię godną Barbie.
    Po takim maratonie, najlepsza w świecie włoska kawa smakowała pewnie bosko. Chyba że… obkupiłaś się do ostatniego centa w butiku Jones:))

Comments are closed.