„Kiedy kobieta ścina włosy, to znak, że chce zmienić swoje życie” – to słowa Coco Chanel. To jednak nie mój przypadek 🙂
Ale przeczytałam także, że kiedy kobieta obcina włosy – jest to gest odcięcia się od tego co chciałaby już postrzegać jako przeszłość i chęć wejścia w nową rzeczywistość jako nowa osoba – chyba ta interpretacja jest mi bliższa. Nie wdając się w szersze rozważania – przeredagowałam ostatnio między innymi moje spojrzenie na modę, ubieranie się, własną szafę. Mój wizaż, jak to ładnie mawiają fachowcy, przestał do mnie pasować. Do tej wewnętrznej Mnie. Obcięcie włosów było tylko konsekwencją.
I oto jestem w nowej odsłonie.
Co do dzisiejszego stroju – czarny golf to klasyka klasyki. Warto więc, żeby był z dobrego materiału.
Spódnica przesuwa się już w stronę mniej klasyczną, zarówno z powodu długości jak i zamka.
Czarne kozaczki za kolano … właściwie powinnam je zaliczyć do efemerydy pojawiającej się na chwilę, gdyby nie to, że swoje kupiłam 5-6 lat temu. Więc może to „nowa klasyka”?
golf – H&M (wełna merino) – porządne składem czarne golfy znalazłam TU, TU, TU i TU
spódnica – ZARA (poprzedni zimowy sezon) – fajne długie spódnice są TU, TU, TU i oczywiście w ZARZE 🙂
kozaczki za kolano – PRIMA MODA dawno temu – ale, że teraz są bardzo na czasie, więc sporo fajnych modeli znalazłam TU, TU, TU i TU
futrzasta kamizela – TK Maxx (podobają mi się TA i TAMTA)
okulary – Le Specs
naszyjnik – Elixa
zdjęcia – Waldek Piotrowski















