Lniana sukienka KUMI w pięknym kolorze fuksji okazała się być strojem wszechstronnym.
Zabrałam ją ze sobą do Portugalii. W naszym pięknym kraju było wtedy w porywach jakieś 10 stopni, a tam – tak jak teraz u nas, czyli 30.
Len na taką pogodę jest jednym z najlepszych materiałów. Może nie znosi najlepiej braku żelazka, ale taki jego urok.
Moje blade nóżki nie korespondowały z odkrywającą kolana szmizjerką, więc potraktowałam sukienkę jako kamizelkę.
I dzięki temu już wiem, że jedna dobra sukienka robi różnicę (w garderobie).

sukienka – Kumi
spódnica – uszyta dla mnie
top, buty – ZARA
zdjęcia – Waldek Piotrowski









