Casulaowy, miejski styl, jest tym sposobem ubierania się, w którym najlepiej ostatnio się czuję.
Dla mnie to połączenie wygody z nonszalancką elegancją. Przekonuję się, że to najkorzystniejsze rozwiązanie dla mniej młodszych kobiet. Żeby nie być pańciowatą i równoczesnie nie być przebraną, za własną córkę na przykład. Tylko co wtedy, gdy to córka przebierze się za matkę? I założy rurki i dużą koszulę?
Jesienne kolory ramoneski z nieszablonowym etnicznym wzorem rozbijają ciemność, w którą powoli zapada miasto i ja razem z nim.
Nie wiem, czy Wy też tak macie, że z nastaniem tych krótkich dni chcecie ubrać się w czernie i zlać z otoczeniem?
A może w ogóle nie warto się ubierać? Skoro o 16.00 już ciemna noc, to zostańmy cały dzień w piżamce i szlafroczku!
spodnie – Bershka
koszula – Romwe
kurtka – ZARA
botki – Deichmann
torebka – Quiosque.pl
na paznokciach wciąż SEMILAC 🙂
zdjęcia – Waldek Piotrowski
ps. Zapraszam Was serdecznie na mój świeżo powstały kanał na Youtube! Są już tam całe DWA filmy!














