



I nie mam na myśli wcale kosmetycznego zabiegu – dzisiejsze zdjęcia powstały w czasie lunchu, a i na lunch starczyło czasu.
Moja ulubiona wielosezonowa spódnica doczekała wiosny. Kupiłam ją w portugalskiej Zarze latem i dobrze się spisała podczas zwiedzania nowoczesnej Lizbony, jesienią byłam w niej na lodach TU i na torach kolejowych TU. Nawet zimą ją wykorzystywałam (TU)!
Zmierzam do tego, że lubię, gdy ciuch jest wieloczynnościowy, ponadsezonowy czyli po prostu uniwersalny.
A, zapomniałam dodać, że ten ciuch powinien być zgodny z trendami. Nie jest to duży problem, po noszeniu czegoś przez rok najpewniej będzie nadawało się zastąpienia nowym modnym ciuchem 🙂
Czyli jak w filmie – czasem słońce, czasem deszcz, a spódnica pozostaje ta sama 🙂
Ciekawa jestem czy też macie takie ciuchy? Jeansy nie wchodzą na listę!

spódnica – ZARA (lato w Portugalii)
sweter – H&M
torebka, buty – ZARA (poprzedni sezon)
biżuteria – Svarowski
okulary – D&G
zdjęcia – Waldek






