W komentarzach pod ostatnim postem słusznie zauważyłyście, że znowu maltretuję temat minimalizmu ubraniowego.
Nie chodzi mi wcale o sztuczne stawianie sobie ograniczeń, choć … może to być pomocne w odnalezieniu się we własnej przepełnionej szafie.
Czyli Ilość. Czy ograniczamy się do tego co mamy, na pewien czas i tylko na tym bazujemy? -zapytała Pani Katarzyna.
A dlaczego nie? Myślę, że jak zaczniemy ograniczać ilość posiadanych rzeczy nosząc je „do zdarcia” to może zmniejszymy dochody właścicieli koncernów odzieżowych, ale też przy okazji zmniejszenia produkcji oszczędzimy środowisko …
Zresztą te ubrania teraz są coraz nędzniejsze jakościowo. Wiem, zaczynam brzmieć jak własna babcia … „za moich czasów wnusiu to wszystko było lepsze … a jeszcze ta dzisiejsza młodzież …”
Ale wracając do ilości – chyba wystarczy mi po jednym basicowym topie w ulubionych kolorach?
Czyli Kolory. Minimalizm w doborze kolorystycznym nie oznacza dla mnie wyłącznie kolorów czarno-białych wzbogaconych o szary lub beżowy i w chwili szaleństwa – czerwony. To oczywiście świetne kolory, królujące w mojej szafie, a jakże!
Myślę tu o mojej Mamie, której garderoba składała się z barw beżowo – brązowo – złotych, z nutą pomarańczy czy żółci, a szaleństwem była tam zieleń. Mama była jasno-ruda, złociście piegowata i zielonooka. W jej szafie nie było niczego niebieskiego, granatowego czy czarnego. Czarnego nie było do tego stopnia, że na pogrzebie Babci Mama musiała wystąpić w pożyczonej garderobie. No, były to lata 80 i sklepy odzieżowe jakoś wtedy nie pękały w szwach …
Całkiem dobrze też umiem wyobrazić sobie garderobę opartą np. odpowiednio skomponowanych zieleniach, kolorach niebieskich i fioletowych. Warunkiem jednak jest dla mnie prostota formy ubrań.
W ramach ograniczania ilości nowości i mieszania posiadanymi w szafie elementami zajrzałam do niej, wyjęłam i złożyłam w całość trzy trendy tego sezonu – biel jako total look (po zdjęciu płaszcza oczywiście), zamszowy trencz i szerokie, lekko dzwonowate spodnie.
spodnie – ARYTON (wyprzedaż rok temu)
bluzka – MANGO
płaszcz- Orsay (jakieś 8-9 lat temu)
buty – Gino Rossi
zdjęcia – Waldek
A do pełni szczęscia brakuje mi tylko jakieś takiej torebki 🙂















