W tych gorących okolicznościach hiszpańskiego miasta znowu zakryłam się od stóp do głów.
Jednak w same powiewające i przewiewające, a tym samym chłodzące.
I tylko chciałam powiedzieć, że zdjęcia robiliśmy o 21.00 🙂
I też nie wiem dlaczego nasze stroje znowu pochodzą z hiszpańskich sklepów:). Moje z ZARY, a Waldka koszula z męskiego, niedostępnego w Polsce MANGO.
















