To są naprawdę wysokie kozaczki. Mają szeroką cholewką i niewysoki obcas. To powoduje, że dobrze lokują się w trendach i nie przejdą nigdy granicy dobrego smaku.
Jeśli zaglądacie na mój instagram albo fanpage, to mogliście przeczytać moje stanowisko dotyczące zakupów. Kupować mniej, ale lepiej – szukać szlachetnych materiałów, klasycznych lub oryginalnych fasonów. Ja stawiam na jeden charakterystyczny element w stylizacji, reszta niech będzie tłem. Tu buty grają główną rolę. Nie jest to jednak zakup, który nie pozwoli na wykreowanie innych stylizacji. Takich rzeczy wystrzegam się w mojej szafie.
Po raz kolejny ogarnęła mnie potrzeba ograniczenia zawartości garderoby. Tak, jak wakacyjna wizyta w Skandynawii wyleczyła nas z niezdrowych pragnień wymieniania samochodów na nowe (przeważnie gorsze) modele, tak peregrynacje po vintage shopach, w których królują oryginalne ubrania uszyte z „prawdziwych” materiałów zniechęcają mnie do kupowania nowych, których dotyk straszy. Przejeżdżam dłonią po wieszakach w sieciówkach … i mam wrażenie za swetry są z waty. Nie chcę ich.
Taką mam wewnętrzną potrzebę. Posiadania mniej. Czy będę konsekwentna?


buty – TopShop / marynarka – Mango Outlet / torebka – ZARA (dawno temu)
zdjęcia – Waldek Piotrowski






